Pigwówka, czyli nalewka z pigwowca…

Nalewka pigwowa

Pigwówka, czyli nalewka z pigwowca…

Nalewka pigwowa (prawidłowo należałoby ją nazywać pigwowcową*) w Polsce cieszy się wielkim uznaniem, a to dzięki pięknemu złotemu kolorowi, niespotykanemu aromatowi "polskiej cytryny" oraz słodko-kwaśnemu smakowi. Pod względem popularności ustępuje, chyba tylko nalewce wiśniowej, czy śliwkowej.

  • Przygotowanie: 1h na 1l
  • Nastaw: pół roku
  • Leżakowanie: pół roku
Ingrediencje:
  • Czas (tak czas to składnik)
  • 1kg pigwowca
  • 1l spirytusu
  • 1k cukru
Dodatkowe:
  • miód
  • cynamon
  • goździki
  • wanilia
  • skórka pomarańczowa
  • jabłka
  • korzeń arcydzięgla
Reklama:
Przygotowanie:
  1. W przeciwieństwie do większości nalewek, nie zalejemy owoców od razu spirytusem. Pamiętajmy, aby owoce pigwowca były dojrzałe, aromatyczne, żółte, prawie pomarańczowe. Na początek myjemy je, kroimy na ćwiartki, bądź mniejsze części, oczyszczamy z gniazd nasiennych (w pestkach zawarta jest amigdalina, która w organizmie człowieka rozpada się do kwasu pruskiego), wkładamy do słoja na przemian z warstwami cukru. Moglibyśmy na tym poprzestać, nakrywając słój z wierzchu ściereczką i odstawiając na około 2-3 tygodnie, aż owoce puszczą cały zwarty w sobie sok. Ale… grozi to niestety fermentacją, a nie robimy bynajmniej wina. Dlatego do słoja dolewamy niewielką ilość, wcześniej przygotowanego spirytusu, np. 150 ml i szczelnie zakręcamy.
  2. Co jakiś czas warto słojem, balonem, pojemnikiem potrząsnąć, aby cukier dobrze się rozpuścił. Gdy już to się stanie, dolewamy resztę – 850 ml spirytusu (70%), możemy od razu wlać cały, ale cukier przez to może się nam źle rozpuszczać.
  3. Słój odstawiamy w ciepłe miejsce – na nasłoneczniony parapet, nieopodal kominka. Po około miesiącu, lub dwóch, a najlepiej dwunastu zlewamy I nastaw.
    Owoce możemy odcisnąć lub zasypać niewielką ilością cukru i gdy znów puszczą sok wyciągając alkohol, połączyć tak powstały, słodszy i słabszy II nalew z pierwszym. Proporcje w jakich oba płyny mieszamy zależą już od naszych upodobań smakowych.
  4. Możemy również pozostawić owoce jako znakomity dodatek do herbaty lub przesmażyć na patelni co da nam całkiem dobrą konfiturę. Nalewkę warto teraz odstawić w chłodne miejsce, aby samoistnie nieco się sklarowała. Po paru dniach lub jeśli nam się nie śpieszy tygodniach, należy ją przefiltrować, przez np. filtr do kawy lub kawałek płótna. Należy to zrobić delikatnie, tak aby nie poruszyć wytrąconego na dnie osadu. Przefiltrowaną nalewkę rozlewamy do ciemnych butelek (im mniej promieni słonecznych tym dłużej zachowa jasny kolor), szczelnie zamykamy, możemy zalać lakiem i odstawiamy na przynajmniej pół roku, a najlepiej do następnej jesieni.
  5. W zależności od naszych upodobań smakowych, możemy zmniejszać lub zwiększać ilość cukru (pamiętajmy, iż pigwa jest bardzo kwaśna), obniżać lub podwyższać moc alkoholu. Spirytus 70% w praktyce otrzymujemy mieszając litr spirytusu 95% z litrem wódki 45%, lub dolewając do 95% spirytusu około 400 ml czystej źródlanej wody. Wszelkie ingrediencje – cynamon w dużych kawałkach (zmielony przysporzyłby nam kłopotów z filtracją), wanilię przekrojoną wzdłuż, skórki pomarańczowe, mandarynowe, cytrynowe, korzeń arcydzięgla dodajemy podczas maceracji. Litrem miodu, możemy zastąpić cukier, najlepiej jeśli będzie to miód lipowy, wielokwiatowy, raczej nie poleca się zbyt wyrazistych jak np. gryczany, gdyż może on z dysharmonizować smak nalewki. Świetnym, acz dość rzadko stosowanym sposobem na wzbogacenie smaku jest dodanie aromatycznych jabłek (np. malinówek) i niewielką ilość cynamonu.
Metody alternatywne:

Po pierwsze możemy użyć innego alkoholu – whiskey, brandy, rum będą się świetnie nadawać. Po drugie – możemy przyrządzić syrop z kilograma cukru na pół litra wody, do którego po zagotowaniu wkładamy pokrojoną pigwę oraz wszelkie dodatki i gotujemy jeszcze 5 do 15 min. Następnie do przestudzonego, przefiltrowanego soku dolewamy litr mocnego alkoholu, butelkujemy i odstawiamy na co najmniej miesiąc. Niestety podgrzewając owoce ryzykujemy, iż cała nalewka nabierze niepożądanego kompozytowego posmaku. Po trzecie należy eksperymentować, szukać nowych smaków i z roku na rok wzbogacać swoją wiedzę i organoleptyczne doznania.


* Pigwa pospolita (Cydonia oblonga Mill.) jest krzewem lub drzewkiem osiągającym nawet do 5 m, pochodzącym z terenów Bliskiego Wschodu, Zakaukazia, pozbawionym cierni, której owoce są żółte, gruszkowate o średnicy najczęściej około 6 cm. Spotyka się także odmiany o wiele większych owocach. Pigwowiec (Chaenomeles Lindl.) najczęściej spotykany w odmianach japońskiej (Chaenomeles japonica (Thunb.) Lindl. ex Spach.), chińskiej (Chaenomeles speciosa (Sweet) Nakai), zwanej także właściwą i pośredniej (Chaenomeles ×superba (Frafm) Rehder.) to krzew, również z rodziny różowatych, lecz osiągający 1-2 m wysokości, pochodzący jak łatwo się zorientować z Dalekiego Wschodu, kwitnący na kolor czerwonawy. Owoce pigwowca są mniejsze, dojrzewają w październiku mają kolor pomarańczowy. Ze względu na zbieżność nazw w języku polskim, podobny pokrój, fizjonomię i zastosowanie owocu, często i powszechnie są mylone. Owoce pigwowca należałoby być może nazywać pigwowcami(?), ale ze względu na duże podobieństwo zapewne na zawsze już w języku polskim pozostaną owocami pigwy. Warto jednak zapamiętać, iż sama roślina tak chętnie w Polsce hodowana, to pigwowiec.

Etykiety

Do tego przepisu dostępne są etykiety w dwóch wersjach kolorystycznych do wyboru, zachęcamy do pobrania i wydrukowania. Najlepiej na dobrym jakościowo papierze ekologicznym lub naklejkowym.

Pobierz etykiety do wydruku

lub zobacz wszystkie etykiety.


Jarosław Głasek
Owocowe

Powiązane receptury:
41 komentarzy “Pigwówka, czyli nalewka z pigwowca…”
  1. Ocena 5

    Chyba jeden z najlepszych przepisów, z którego korzystam od pewnego czasu. Masa informacji podanych w ciekawy sposób a do tego kilka alternatyw. Zmodyfikowanym przepis używając cukru trzcinowego, co dało ciekawy posmak. Pozdrawiam

  2. Zrobiłem nalewkę z pigwowca ( kolejny raz ) ale dodałem trochę rumu i chyba zbyt dużo cukru. Smak zbyt słodki. Proszę o radę jak poprawić smak. Dostałem jeszcze owoce pigwowca i chce nimi polepszyć wcześniejszy nastaw.

    • Najlepszą metodą na przesłodzenie, jest zakwaszenie. Zazwyczaj sokiem z cytryny, w tym wypadku najlepiej dodając pigwę. Można dodać odrazu, jeśli jest pod ręką lub zaczekać do następnego roku i stworzyć nastaw z obniżoną zawartością cukru, następnie zmieszać z nalewką z roku poprzedniego. Zaletą tego rozwiązania jest to, że można zrobić parę prób mieszania w różnych proporcjach – dopasowując do swego gustu.
      P.S. Rum często powoduje, że coś wydaje nam się bardziej słodkie niż jest – często to kwestia skojarzeń. Jeśli dodamy do deseru wanilii, także wyda się on nam bardziej słodki, gdyż takie właśnie połączenie smaków znamy. Zupełnie inaczej niż w kubkach smakowych ludzi przywykłych do kuchni azjatyckich, gdzie wanilia jest dodawana także do całkiem wytrawnych dań.

      Jarosław Głasek
  3. Ja pigwę kroję na ćwiartki, żeby wydłubać pesteczki a potem wrzucam do robota, który ją ściera na grubej tarce. Oczywiście ze skórą!!! I nie na drobnej tarce, bo potem się źle filtruje. Dalej tak jak w przepisie. Na koniec cedzę przez grube sitko i odstawiam na kilka dni: na górze zostaje klarowna nalewka, którą najlepiej zlać przez rurkę, bez ruszania słoika, a na dole taka „galaretka”, która rewelacyjnie się nadaje do zaprawiania mięsa przed pieczeniem 🙂

    • Tarka może rzeczywiście sporo ułatwić, ale ćwiartek chyba już bardziej nie trzeba rozdrabniać. Pektyny także są ważne w nalewce – tworzą to piękną gęstość płynu. A do mięsa pigwa pasuje równie dobrze jak śliwki – to fakt. Świetne też są sosy i glazury z pigwy.

      Jarosław Głasek
      • Nastawiam własne nalewke z pigwowca, już po raz kolejny, ale nigdy nie mam owoców żółtych i w pełni dojrzałych, są one żółto zielone, ponieważ wcześniej spadają z krzaka i zaczynają gnić, więc zbieram je, póki jeszcze się nadają, mam nadzieję że mimo to się uda.

        • Czasami tak bywa, może trzeba krzak pigwy bardziej wystawić na promienie słoneczne? Coś przyciąć w jego okolicy. Alternatywnie można zbierać owoce i trzymać przez parę dni luźno na nasłonecznionym parapecie, powinny nabrać więcej żółtego, pomarańczowego koloru, czyli po prostu dojrzeć.

          Jarosław Głasek
        • W dojrzewaniu już zebranych owoców pigwowca ( ale i nie tylko) mogą pomóc jabłka. Najlepiej umieścić niedojrzałe owoce z jabłkami w papierowej torbie i poczekać, aż dojrzeją. Jabłka wytworzą w torbie specyficzną atmosferę gazowa sprzyjającą szybszemu dojrzewaniu. Należy jednak uważać, żeby nie rozpoczął się proces gnicia, przy zbyt długim przechowywaniu.

  4. Ocena 5

    Ponownie… Pytanie w takim razie mam o różnice w przepisach, kiedy to w jednym dajemy do pokrojonej „pigwy” cukier i trochę alkoholu (powyżej) a w drugim, który znalazłem, zalewa się najpierw owoce samym alkoholem (2 litry roztworu 70% na 1,5 kg owoców pigwowca) i zostawia na ok 6 tygodni.Potem dopiero się alkohol zlewa i pozostałe owoce zasypuje cukrem (miodem). Potem otrzymany sok łączymy z wczesniejszym zlanym roztworem alkoholowym.Może Pan porównać iocenić obydwa podejścia?DZIęki z góry.

    • No cóż to jak z biszkoptem i ubijaniem białek – jest wiele szkół. Z solą, bez soli, z zimną wodą, bez wody, zrobić trzy obroty, nie obroty, a salta. Najczęściej w przepisach toczona jest walka o to, czy najpierw zalewać tylko alkoholem i następnie po zlaniu dodawać cukru, czy też odrazu jedno i drugie. Każde ma swoje wady i zalety. Jestem zwolennikiem a) drogi po środku, czyli jak w przepisie, ma to tę zaletę, iż cukier się rozpuści szybko, ale nie dojdzie do fermentacji, mamy gotowy produkt, bez konieczności późniejszego łączenia nastawów, – b) eksperymentowania, tylko tak dopasujemy przepis do naszych odczuć organoleptycznych, – c) na pewno 6 tygodni to mało, warto tę i prawie każdą inną nalewkę macerować dłużej, rok lub chociaż pół.

      Jarosław Głasek
  5. Ocena 5

    Kupiłem na początku września 1 kg owoców pigwowca. Były małe, ale mimo, że było dla nich za wcześnie, były dojrzałe i aromatyczne. Zrobiłem nastaw wg Pana przepisu i teraz po miesiącu trochę spróbowałam. I to był mój błąd. Jest tak dobre, że nie wiem czy dotrwa pół roku. Żałuję, że kupiłem tylko 1 kg pigwowca, ale był dość drogi (16 zł kg), a nie wiedziałem czy to będzie dobre. Pozdrawiam

  6. Ocena 5

    Owoce pigwowca zalalam 1 litrem spirytusu 90%. Jak teraz zrobic by powstala wspaniala nalewka. Poczekac rok i polaczyc z pigwowka na wodce czy mozna by szybciej dodajac podwojnie skladniki (oprocz spirytusu 90%) ? Serdecznie pozdrawiam

    • Tak, wystarczy dodać nieco więcej pigwy/owca o ile już owoce puściły dość dużo soku. Jeśli nie można dolać niewielką część wody. Jeśli spirytus był 90% i było to 1 litr – około 300 ml wody. Owoce zalewa się zazwyczaj roztworami 70%, gdyż lepiej uwalniają aromaty, przy większych stężeniach ściany komórkowe owoców mogą się zamykać i aromaty ekstrahują znacznie gorzej. Oczywiście woda rozcieńcza, ale też jak się okazuje umożliwia pełne ekstrahowanie. Nie mniej oczywiście ideałem byłoby nie dolewanie wody (także już w roztworze z alkoholem) i uzyskiwanie „soku” do którego cały czas doprowadzałoby się minimalna wymaganą ilośc alkoholu, tak aby nie przekroczyć krytycznego stężenia. Ale jest to na tyle pracochłonne, że urealniamy przepisy:)

      Jarosław Głasek
  7. Ocena 5

    Za niedługo otwieram pierwszą butelkę z nalewką z pigwowca, ale mam parę pytań.Czy dobrze myślę, że można owoce zamienić na pigwę i proces będzie przebiegał tak samo?Krążą też opinie po internecie, że nie jest to nalewka z pigwy/owca, tylko sok ze spirytusem, jako że nie macerujemy owoców alkoholem, ale zasypujemy najpierw cukrem. Czy jest jakiś powód dlaczego tak robimy? Czy jest to po to żeby zmiękczyć najpierw owoce, a potem dać spirytusowi „zająć” się owocami? Jaka wyszłaby nalewka jeżeli zalalibyśmy najpierw owoce alkoholem?

    • Ostatnio odpowiadałem na te pytania w licznych mailach. Pozwolę sobie więc przekleić część odpowiedzi. Ale – nie to nie prawda, przecież już po chwili, po tym jak trochę soku pigwowiec puści zalewamy go alkoholem i odstawiamy na długo…
      Tak, można zamienić na pigwę, ale nie jest to owoc, który nadaje się fenomenalnie na nalewki, nie jest tak bardzo aromatyczny jak pigwowiec i raczej polecam do zapiekania. W książce Jerozolima Ottolenghi jest całkiem dużo przepisów.
      A teraz cytuję:

      To o czym Pan pisze, to jeden z 3 głównych i nie kończących się wątków w świecie nalewek. Chyba muszę dokończyć artykuł na ten temat, gdyż nie jest Pan pierwszą osobą, która zmaga się z tymi pytaniami.

      Po pierwsze, nie ma co się bardzo napinać i ekstremizować, mówiąc, że metoda a) jest najlepsza a b) i c) to robią tylko Ci głupi:) A tak niestety postępuje wielu nalewkowiczów.

      Po drugie – najprawdopodobniej nie ma jednej słusznej metody, która pozbawiona jest wad innych i ma tylko zalety. Prawie zawsze jest coś za coś.

      Po trzecie trzeba eksperymentować. Niech Pan zrobi mniejsze ilości wg 3 różnych przepisów i dopasuje do swych organoleptycznych preferencji.

      Po czwarte:
      a) Zasypywanie samym cukrem owoców – to kiepski pomysł, gdyż mogą one (szczególnie w ciepłym miejscu) zacząć fermentować, a tego bardzo nie chcemy. W przepisach na blogu często doradzam zasypanie cukrem i dolanie minimalnej ilości alkoholu, właśnie po to aby zapobiec fermentacji. Dlaczego nie cały odrazu? Bo cukier źle się rozpuszcza w alkoholu, więc warto mu dać szansę na zmianę stanu skupienia. Dlaczego nie zalewać syropem cukrowym w takim razie? Bo wtedy dolewamy wody, więc rozcieńczamy nalewkę. A poza tym często nie czekamy, aż syrop się ostudzi i zdarza się zalać nam gorącym syropem, a to czasami może powodować kompotowy posmak. Oczywiście możemy tę ilość wody z roztworu 70% odjąć i dodać do syropu.
      b) To dobra metoda, klasyczna – acz bywa, że cały cukier osiądzie na dnie, temperatura akurat nie jest najwyższa i nawet po roku, nadal trzeba się natrudzieć, namieszać i nawstrząsać – co w przypadku nastawów powyżej 20 litrów może być męczące. Bywa także, że po prostu zlewana z dna nalewka jest słodsza i jeśli jej nie wymieszamy dobrze, to będzie w każdej butelce inna. Nie mniej, jest to dobra metoda i w większości przypadków poprawna.
      c) To także dobra metoda. Bardziej pracochłonna, ale pozwalająca (w teorii) łączyć I nastaw bez cukru – wytrwany z II i czasami III – słodkimi w takich proporcjach jakie nam najbardziej odpowiadają. Problemem może być to, że jeśli nastawem II dosłodziliśmy I i zostało go nam za dużo – to trochę nie wiadomo co z nim zrobić – szczególnie jeśli wśród rodziny i przyjaciół nie ma miłośników likierów – ulepów. Poza tym smak po połczeniu wyrównuje się dopiero po paru miesiącach, więc wcale nie mamy pewności, iż to co czujemy to złoty środek i tak już zostanie. Cukier „wyciąga” sok, a więc także i alkohol z owoców, co jest dobre, jeśli nie mamy czasu odciskać owoców, a chcemy mieć słodkie, niekoniecznie alkoholowe dodatki do deserów, ciast, mięs.

      To tak w skrócie.

      Po piąte, są różne niuanse między owocami i często zbyt szybko ludzie wyciągają wnioski po jednym nastawie i próbują je przypisać do innych nalewek – niesłusznie.

      Jarosław Głasek
  8. Ocena 5

    Bardzo fajny przepis, tylko chciałbym się upewnić, bo na ok 2kg owoców wsypałem 2kg cukru i mocno zakrecilem słoik, czy jutro mogę odkręcić i dolać spirytus to przykładowe 300 ml/70% i za 3 na przyklad wlać resztę 1,7l ? Jeśli tak to później szczelnie zakręcić i trzymać to miesiąc ?

    • Alkohol w minimalnej ilości odrazu. Żeby nie rozpoczął się proces fermentacji. Następnie gdy pigwowiec puści już sporo soku – możemy dolać resztę. Proszę spojrzeć na 1-2 komentarze niżej:)

      Jarosław Głasek
  9. Ocena 5

    Świetny przepis, dzięki! Mam jedno pytanie, czy przy oczyszczaniu z pestek wycinacie też „ogryzek”, czyli twardą białą skórkę od wewnętrznej strony gniazda nasiennego? Czy może jednak wystarczy samo usunięcie ciemnych pestek? Właśnie przygotowałem 0.5 kilograma, z wycinaniem całości do zera to było 2-3 godziny żmudnej roboty.

  10. Ocena 5

    Zdecydowanie za późno trafiłem na Pana przepis, gdyż nie użyłem od początku alkoholu a zasypałem tylko cukrem i po kilku dniach poczułem delikatnie winny zapach. Czy mogę to jeszcze jakoś uratować? Dodam jeszcze, że na 2 kg owocu dodałem tylko 1 kg cukru.

    • Nie. Lepiej już nie ratować jako nalewki, ew ratować jako „wino musujące” – zostawić, niech przefermentuje. Moim rodzicom nieraz „udało się” zrobić wino z pigwowca i nie jest złe. Takie zbyt słodkie sauvignon blanc;) A nalewkę lepiej zrobić od nowa.

      Jarosław Głasek
    • Niestety może to oznaczać, że nalewka wcale nie jest nalewką, tylko winem. Po prostu przefermentowała. Należy to sprawdzić. Najczęściej dzieje się tak, bo za późno został dolany alkohol lub zamknięcie było nieszczelne i dodany alkohol wyparował, po czym rozpoczęła się fermentacja.

      Jarosław Głasek
  11. Ocena 5

    To moja pierwsza nalewka w życiu więc nie bardzo wiem jak to sprawdzić. Smak i zapach ma mocno spirytusowy i dzisiaj już jest cicho, to syczenie wczoraj było po przestawieniu słoja na inne miejsce.

    • Jeśli jest mocno spirytusowy – to raczej nie sfermentowało nic. Teraz trzeba zaczekać, niech poleży z dwa miesiące i trochę się ułoży. W tym czasie zapach spirytusu powinien zanikać, zaś wszelkie aromaty powinny się uwydatniać.

      Jarosław Głasek

Napisz komentarz